 |
Schalke04.vgh.pl |
 |
 |
Typer
Redakcja
Współpraca
Chat
Relacje L!ve
Reklama
Ramówka
|
 |
 |
 |
 |
 |
Schalke 04 |
 |
 |
Sztab szkoleniowy
O Klubie
Kadra
Stroje
Historia
Sponsorzy
Sukcesy
Stadion
Transfery
|
 |
 |
 |
 |
 |
Rozgrywki |
 |
 |
Tabela
Terminarz
Kartki
Strzelcy
|
 |
 |
 |
 |
 |
Strefa Kibica |
 |
 |
Multimedia
Tapety
Avatary
Wyniki meczów Live |
 |
 |
 |
 |
 |
Buttony |
 |
|
 |
Witamy |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |
 |
Bet-at-home |
 |
 |
Czy wiesz, że.... |
 |
 |

Kto zostanie zwycięzcą zbliżającego się turnieju EURO 2008 w Austrii i Szwajcarii? Postanowiliśmy zadać to pytanie komentatorom telewizji Polsat.
"Włosi. – odpowiada krótko Mateusz Borek, a po chwili dodaje - To jest drużyna turniejowa, która z meczu na mecz gra coraz lepiej. Wtedy kiedy inne drużyny dopada kryzys, oni łapią drugi oddech i wygrywają".
Na Włochów, ale również Niemców stawia Bożydar Iwanow. "Niemcy to drużyna która okrzepła w meczach w ostatnich mistrzostwach świata. Doszło do niej kilku mocnych zawodników, chociażby Mario Gomez, który pewnie będzie partnerem Miroslava Klosego w ataku. 8-9 graczy to będzie dokładnie ta drużyna, która pod wodzą Jurgena Klinsmanna i Joachima Lowa, który był wtedy głównym strategiem zespołu, zdobyła brązowy medal na ostatnich Mistrzostwach Świata w Niemczech...
Ewentualnie zespół Włoch, który swoje apogeum miał co prawda w Niemczech 2 lata temu, ale mocny skład odświeżony przez trenera Roberto Donadoniego stawia ich również w gronie faworytów. To przede wszystkim drużyna, która świetnie prezentuje się w defensywie, jest doskonale przygotowana i ułożona taktycznie, naprawdę trudno ich pokonać. Jeżeli wyjdą z tej trudnej grupy (grają z Francją Holandią i Rumunią), to w meczach - "przegrywający odpada" - będą grali to co umieją najlepiej. Bez straty gola konsekwentnie w obronie, a w 90 minucie bramka z niczego i awansują dalej, i w ten sposób mogą dojść daleko, może nawet do finału".
Roman Kołtoń nie przekreśla szans innych drużyn na mistrzostwo, choć w kwestii Włochów i Niemców zgadza się ze swoimi kolegami ze studia – "To będzie niesamowity turniej. Stawiam na Włochów, ale kto wie, co zagrają Niemcy i Francuzi. Może wreszcie po latach na wielkim turnieju błysną Hiszpanie, mający niesamowita linie pomocy z Xavim, Iniestą, Fabregasem i Silvą".
Na pytanie kto wygra ME w Austrii i Szwajcarii odpowiedział także dyrektor sportu w Telewizji Polsat – Marian Kmita. -Chciałbym, żeby Polska – odpowiada szybko. To mówi serce, a rozsądek? Serce jest najważniejsze – podsumowuje zdecydowanie Marian Kmita.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Holandia 4:1 Francja. |
 |
 |

W drugim piątkowym meczu drugiej rundy grupy C mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarzy Holendrzy, którzy najpierw rozgromili mistrzów świata Włochów 3:0, teraz nie dali szans na Stade de Suisse w Bernie ekipie z Francji, wygrywając 4:1.
Zobacz galerię zdjęć z meczu Holandia - Francja.
"Pomarańczowi" wyszli na murawę w tym samym ustawieniu, co w potyczce z Włochami. Szkoleniowiec "Trójkolorowych" Raymod Domenech z kolei po zremisowanym meczu z Rumunią (0:0) zdecydował się na trzy zmiany w wyjściowej jedenastce.
Patrice Evra zastąpił Erica Abidala na lewej obronie, a w ofensywie rządzić mieli Thierry Henry i Sidney Govou zamiast Nicolasa Anelki i Karima Benzema.
Od początku swój styl gry narzucili Holendrzy. Po ośmiu minutach do piłki ustawionej w narożniku podszedł Rafael van der Vaart. Dirk Kuyt, mimo że był mocno przytrzymywany przez Florenta Malouda, zdołał głową pokonać bramkarza Gregory'ego Coupeta.
Aż do 34 minuty obie strony nie dopuszczały piłkarzy przeciwnych drużyn do swoich pól karnych. Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy Francuzi zaczęli sprawdzać dyspozycję holenderskiego bramkarza Edwina van der Sara. Zawodnik, rozgrywający 127 mecz w reprezentacji, nie dał się jednak zaskoczyć i pewnie bronił.
Po przerwie na boisku z tym samym składem i w takim samym ustawieniu grająca Francja zaprezentowała się znacznie lepiej. To Francuzi przeważali na murawie i tworzyli sytuacje. Razili jednak jednocześnie nieskutecznością.
W 48 minucie po zamieszaniu w polu karnym ręką zagrał Andre Ooijr, ale sędzia podyktował tylko rzut rożny, którego Francuzi nie potrafili zamienić w gola.
Zgodnie z zasadą, że "niewykorzystane sytuacje się mszczą" jedenaście minut później z kontrataku Arjen Robben, który zmienił po przerwie Orlando Engelaara, przedarł się lewą stroną boiska i dośrodkował do Robina van Persiego, który zdobył drugiego gola, a na boisko wszedł cztery minuty wcześniej za Kuyta.
Francuzi mimo wszystko nie dawali za wygraną i nadal konstruowali groźne akcje. W końcu, w 71 minucie spotkania, bramkarz Manchesteru United dał się pokonać przez Thierrego Henry'ego, który stopą musnął piłkę dośrodkowaną w pole karne przez Willy'ego Sagnola.
Holendrzy zareagowali na to błyskawicznie. Niespełna minutę później z siatki piłkę wyciągał Coupet. Po raz kolejny Francuzi nie potrafili poradzić sobie z Robbenem, który lewą stroną przedarł się do pola karnego i strzałem pod poprzeczką zdobył trzeciego gola dla "Pomarańczowych".
Wynik meczu na 4:1 ustalił, już w doliczonym czasie gry, silnym strzałem Wesleu Sneijder.
W kolejnym meczu skutecznie i atrakcyjnie grająca Holandia spotka się z bardzo dobrze przygotowanymi fizycznie Rumunami, ale bez względu na wynik tej konfrontacji podopieczni Marco van Bastena mogą cieszyć się już z awansu do ćwierćfinałów.
Francuzi, podobnie jak Włosi znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Obie ekipy, które zmierzą się ze sobą w ostatniej kolejce 17 czerwca, mają po jednym punkcie. O wszystkim zadecyduje ostatnia potyczka.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Czy wiesz, że.... |
 |
 |

Aż 38 procent Austriaków jest za tym, by podczas czerwcowych mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii powstały również strefy dla ludzi, którzy nie interesują się piłką nożną i nie będą chcieli dołączyć do świętujących mas kibiców.
"To prawda, że coraz więcej ludzi ma już dosyć całego szumu wokół Euro i najchętniej by się całkowicie od tego odizolowali, ale mimo wszystko zdecydowana większość, bo 56 procent społeczeństwa cieszy się na zbliżający turniej" - oznajmiła socjolog Karin Cvrtila.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Włochy 1:1 Rumunia. |
 |
 |

Gdyby Gianluigi Buffon nie obronił rzutu karnego, mistrzowie świata Włosi przegraliby i odpadliby z Euro 2008. Ostatecznie z Rumunią zremisowali 1:1, ale wciąż są na krawędzi.
Bramkarz Juventusu od lat uchodzi za najwybitniejszego na świecie, ale reputację zawdzięcza przede wszystkim fantastycznie równej formie i odporności na wpadki, które przez postęp technologii - czytaj: z każdą generacją trudniejszą do opanowania piłkę - przytrafiają się każdemu golkiperowi. Każdemu prócz Buffona.
Ale swojego solowego spektaklu w reprezentacji jeszcze Włoch nie miał, nigdy w ważnym meczu nie ocalił jej osobiście w sposób, którego nie da się zapomnieć. W piątek wreszcie tego dokonał. Bez jego parady po strzale Adriana Mutu Włosi po raz pierwszy w historii ponieśliby dwie porażki na mistrzostwach Europy. I mieliby prawo być wściekli - jedenastkę sędzia podyktował pochopnie (Panucci nie faulował Niculae), jakby chciał zachęcić kolejnych napastników, by podczas Euro 2008 przewracali się po byle kontakcie z obrońcą.
Pół godziny wcześniej Włosi przegrywali. Kiedy kardynalny błąd popełnił Gianluca Zambrotta, wykładając piłkę Mutu i podarowując rywalom gola, siedzący obok mnie dwaj Włosi jęknęli, a potem zbledli. Po klęsce z Holandią 0:3 bali się - cytuję dosłownie - poniżenia i najgorszego turnieju reprezentacji "Squadra Azzurra", jakie kiedykolwiek przeżyli.
- Jeszcze tego brakuje, by wyeliminowali nas Rumuni - wzdrygali się. Doceniali klasę zespołu, który unieszkodliwił przeładowany talentem atak wicemistrzów świata Francuzów (0:0), a zarazem pamiętali, że z tym rywalem nie przegrali od 19 lat. Ba, przez te dwie dekady nie stracili nawet gola.
Teraz - po wybryku Zambrotty - moi sąsiedzi stracili wiarę, że Włosi mogą gola strzelić. Załamali się, choć już kilkadziesiąt sekund później wyrównał Christian Panucci. Załamali się, bo Rumunia znaczy forteca. Piłkarzy skoszarowała w najbardziej niedostępnym miejscu spośród wszystkich finalistów, położonym wysoko w Alpach, otoczonym lasem, rzeką i wysokim płotem. A na boisku cierpliwie przesuwa całą drużynę na swojej połowie, by objąć nadzorem każdą kępę trawy. Nie próbuje nawet zastawiać pułapek ofsajdowych, stosowanych dzisiaj przez prawie wszystkich - obrońcy głęboko się cofają wraz z nadlatującą piłką, by zawsze być bliżej własnej bramki niż przeciwnik.
Włosi próbowali ten rygiel rozebrać ze wszystkich stron, a Rumuni cierpliwie na nich czekali i chętnie zapraszali nawet na własne pole bramkowe. Tam jednak włoską stopę zawsze w ostatniej chwili wyprzedzała rumuńska. Alessandro Del Piero i Luce Toniemu niby brakowało centymetrów do strzelenia gola, ale wydawało się, że jeśli mistrzowie świata nie wkopią do siatki wszystkich rywali, to i piłki do niej przepchną.
Włosi przeważali, a zarazem nic nie szło po ich myśli. Rywale uległość pozorowali, kiedy wypuszczali się na drugi kraniec boiska, to zawsze po to, by śmiertelnie zagrozić włoskiej bramce. Buffon wygrał sam na sam pojedynek z Mutu, z trudem wybił na rzut rożny piłkę kopniętą przez Christiana Chivu, patrzył z przerażeniem, jak frunie poza zasięgiem jego ramion i odbija się od słupka.
Zarazem jednak mieli Włosi - wyraźnie zmagający się z własną słabością - pecha. Tuż przed przerwą sędzia anulował gola Toniego, choć spalonego dopatrzył się niesłusznie.
Rumuni udowadniali, jak niewdzięcznym są przeciwnikiem - podstępnym, zwodzącym pozornym zrzeczeniem się inicjatywy, cynicznie wyrachowanym. I perfekcyjnie zorganizowanym. Piłkarze Victora Piturki przywieźli na Euro klasyczne calcio, czyli melanż pedantycznej, szczelnej defensywy z przemyślanym, wrogim spontaniczności rozgrywaniem piłki.
A na dodatek prowokują bezczelnością. Na rywali tak zuchwałych mistrzowie świata nie natknęli się już dawno. Rumuńscy piłkarze słali do włoskich kolegów, klubowych znajomych z Serie A, SMS-y z opisami goli, jakie im strzelą. Trener drwił, że drużynę "Squadra Azzurra" uważa za kompletnie zdezorganizowaną, co dla Italii - mającej nabożny stosunek do taktyki - pobrzmiewa najcięższą obrazą. Wskazywał błędy trenera Roberta Donadoniego, doradzał, jakich piłkarzy powinien wystawić.
Włoska prasa wszystko z lubością cytowała. Dziennikarze kwalifikacji selekcjonera nie cenią, a piątkowe popołudnie jeszcze ich utwierdziło w przekonaniu, że mają rację, bo Donadoni podjął takie decyzje personalne, jakby nie tyle chciał wyznać pojedyncze winy, ile krzyknąć, że przed meczem z Holandią pomylił się totalnie. Wymienił aż pięciu graczy, czyli połowę drużyny z pola.
To teoretycznie nie powinno stanowić problemu. Kiedy Marcello Lippi dwa lata temu zdobywał mistrzostwo świata, zachwycił taktyczną elastycznością - co mecz dobierał innych piłkarzy, opracowywał inny plan gry. Ale zarazem całkowicie kontrolował sytuację. Donadoniemu Włosi nie ufają, on wykonuje ruchy niepewne i zaskakujące.
Teraz presja jeszcze wzrośnie. Dla wszystkich Włochów ten mecz to była mordęga. Dla piłkarzy - bo włożyli w walkę potworny wysiłek, a nie osiągnęli niczego. Dla kibiców - bo Rumuni w drugiej połowie zbyt często oszukiwali defensywę, która przecież została w połowie wymieniona, by wreszcie nie zawodzić. A we wtorek czeka mistrzów świata wyzwanie największego kalibru - rewanż za finał mundialu z Francją.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Farfan: zdobywać tytuły!!! |
 |
 |

- Decyzja o przejściu do Schalke przyszła mi łatwo - deklaruje nowy nabytek Konigsblauen Jefferson Farfan: - Od pewnego czasu śledziłem losy Schalke w mediach, a poza tym imponuje mi niemiecka piłka.
23-latek zdobył cztery tytuły mistrzowskie z PSV Eindhoven. Teraz szuka nowych wyzwań: - W Niemczech gra się agresywniej, szybciej i bardziej dynamicznie niż w Holandii.
Peruwiańczyk wypowiadał się też o nowym trenerze Schalke Fredzie Ruttenie: - On lubi moją grę i cieszę się, że obdarza mnie takim zaufaniem.
Farfan mówił również o przystosowaniu się do niemieckich warunków i systemu gry: - Niderlandzki przyswoiłem sobie bardzo szybko, także przestawienie się nie powinno sprawić problemu. W PSV grałem w systemi 4-3-3, ale radzę sobie także w 4-4-2. System zależy zawsze od trenera.
Na końcu nowy nabytek Schalke dodał: - Chcę strzelić tyle goli, ile to możliwe. Jednak asystowanie jest tak samo ważne jak strzelane bramki. Jestem tutaj, by zdobywac tytuły.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Fan Club Schalke 04 w Polsce!!! |
 |
 |

Jest szansa żeby powstał pierwszy oficjalny polski Fan Club Schalke 04 Gelsenkirchen. Trzeba w związku z tym zrobić listę osób, które chciałyby należeć do niego. Mamy czas do końca czerwca, aby dać odpowiedź, czy w tym roku coś takiego powstanie u nas.
Aby zgłosić się do Fan Clubu należy wypełnić trzy rzeczy, które znajdują się poniżej. I wysłać to na adres e-mail (podany jest na końcu newsa), (trzeba się zarejerstorwać na www.Schalke04.pl):
Imię i nazwisko:
Nick na forum: (jeżeli nie jesteś zarejestrowany zrób to)
Miasto:
Adres e-mail: schalkefanclub@wp.pl
Adres forum: www.schalke04.pl/phpBB/
Link do tematu na forum: http://www.schalke04.pl/phpBB/viewtopic.php?p=2193#2193
|
 |
 |
 |
 |
 |
Czy wiesz, że.... |
 |
 |

Rzadko zdarza się, aby w klubach piłkarskiej w najwyższych ligach występowali razem ojciec z synem. W peruwiańskim zespole Cienciano Cuzco grają 18-letni Alonso Bazalar i jego 40-letni ojciec Juan Carlos Bazalar.
W ostatnim meczu ekstraklasy Peru Cienciano, w składzie z Alonso i Juanem Carlosem, pokonało Juan Aurich Chiclayo 3:2, mimo że przegrywało 0:2.
Juan Carlos Bazalar występował w reprezentacji Peru w ubiegłorocznym turnieju Copa America (mistrzostwa Ameryki Południowej). Natomiast jego syn grał w kadrze U-17. Interesują się nim kluby z Europy.
W Polsce też zdarzały się podobne przypadki, np. na początku lat 90. w drugoligowej Polonii Warszawa zagrali razem Stanisław (ojciec) i Maciej (syn) Terleccy.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Szwajcaria 1:2 Turcja. |
 |
 |

W drugim środowym spotkaniu grupy A mistrzostw Europy współgospodarze turnieju, piłkarze Szwajcarii, przegrali z Turcją 1:2 (1:0). Wynik ten oznacza, że Szwajcarzy stracili szanse na awans do fazy pucharowej. Pierwsza odsłona meczu toczyła się w anormalnych warunkach - nad stadionem St. Jakob Park w Bazylei przeszło prawdziwe oberwanie chmury.
Obie ekipy przystępowały do środowego meczu ze świadomością, że ewentualna porażka znacznie ograniczy szanse na wyjście z grupy. Miało to swoje odbicie w przebiegu początkowych minut spotkania - obie drużyny nastawiły się głównie na obronę i zabezpieczenie linii defensywnych. Inną sprawą jest fakt, iż piłkarzom przez całą pierwszą połowę towarzyszył rzęsisty deszcz, który nie ułatwiał przeprowadzania akcji ofensywnych.
Sygnał do ataku dał piłkarz gospodarzy Gokhan Inler, który w 19. minucie spotkania strzałem z dystansu próbował zaskoczyć bramkarza Turcji - Volkan Demirel stanął na wysokości zadania i obronił to uderzenie. W odpowiedzi Nihat Kahveci zdecydował się na indywidualny rajd, który w ostatnim momencie zatrzymał Phillipe Senderos.
Chwilę później wynik meczu mógł otworzyć Tranquillo Barnetta, ale i tym razem Volkan Demirel spisał się bez zarzutu. Turcy jednak nie zamierzali rezygnować: po centrze z rzutu wolnego Nihat Kahveci trafił w słupek bramki Szwajcarii.
Na murawie, wskutek obfitych opadów deszczu, zaczęły pojawiać się kałuże. Piłkarze nie zamierzali zwalniać tempa - w 32. Eren Derdiyok przedarł się na prawej flance i zacentrował wzdłuż bramki Turcji, piłka zatrzymała się w kałuży tuż przed Hakanem Yakinem i piłkarz Szwajcarii dopełnił formalności. Chwilę później ten sam zawodnik mógł podwyższyć rezultat, ale fatalnie przestrzelił z najbliższej odległości. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie.
Po zmianie stron w ekipie Turcji na boisku zameldowali się Semith Senturk i Mehmet Topal. W drugiej połowie aura dla piłkarzy okazała się nieco łaskawsza i deszcz przestał padać, jednak murawa nadal była bardzo nasiąknięta wodą. Turcy od początku drugiej odsłony ruszyli do ataków. Na efekty nie trzeba były długo czekać - w 57. minucie Semith Senturk wykorzystał dośrodkowanie ze skrzydła i umieścił piłkę w siatce szwajcarskiej bramki.
Po stracie bramki współgospodarze turnieju ruszyli do ataków. Szczęścia próbował Derdiyok, ale Volkan Demirel w fantastyczny sposób wybronił to uderzenie. Ciężka murawa dała się we znaki piłkarzom - im bliżej było do końca meczu, tym więcej na boisku robiło się miejsca. W 73. minucie gry Turcy przeprowadzili szybki kontratak, ale Nihat Kahveci nie wykorzystał ładnego podania Tuncaya Sanliego.
Siedem minut przed końcem spotkania gospodarze powinni rozstrzygnąć losy meczu, ale golkiper Turcji nie dał się zaskoczyć Yakinowi, który nie potrafił wykończy szybkiej akcji szwajcarskiej ekipy.
Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem Arda Turan uderzył zza pola karnego i pokonał bramkarza Szwajcarii.
Szwajcaria - Turcja 1:2 (1:0)
Bramka: Hakan Yakin (32) - Semith Senturk (57), Arda Turan (90)
Żółte kartki: Eren Derdiyok - Tuncay Sanli, Mehmet Aurelio, Arda Turan
Szwajcaria: Diego Benaglio - Stephen Lichtsteiner, Patrick Mueller, Philippe Senderos, Ludovic Magnin - Valon Berhami, Gokhan Inler, Gelson Fernandes (76. Ricardo Cabanas), Tranquillo Barnetta (66. Johan Vonlanthen), Hakan Yakin (85. Daniel Gygax) - Eren Derdiyok.
Turcja: Volkan Demirel - Hamit Altintop, Emre Asik, Servet Cetin, Hakan Balta - Gokdeniz Karadeniz (46. Semih Senturk), Tumer Metin (46. Mehmet Topal), Mehmet Aurelio, Arda Turan - Tuncay Sanli, Nihat Kahveci (85. Kazim Kazim).
Sędzia: Lubos Michel (Słowacja)
Widzów: 42 500
Stadion: St. Jakob Park, Bazylea
Statystyki pierwszej połowy:
Strzały 5-3
Strzały celne 3-2
Faule 12-14
Spalone 3-2
Rzuty rożne 2-1
Posiadanie piłki 49 % - 51%
|
 |
 |
 |
 |
 |
Czy wiesz, że.... |
 |
 |

Dziesięciu rumuńskich piłkarzy, przygotowujących się do mistrzostw Europy, zostało poddanych niezapowiadanej kontroli antydopingowej, poinformowała Gazeta Sporturilor.
Według dziennika dwaj kontrolerzy UEFA przybyli do ośrodka piłkarzy w Mogosoaia, gdzie 25 piłkarzy rumuńskich przygotowuje się do ME. Losowo dobrali do kontroli 10 zawodników.
Podczas mistrzostw Europy, po każdym meczu dwaj wylosowani piłkarze z każdej drużyny będą poddani kontroli antydopingowej. Próbki zostaną zbadane przez dwa homologowane laboratoria - w Lozannie i w austriackim Seibersdorfie.
Rumuni, przygotowujący się do sobotniego meczu testowego z Czarnogórą w Bukareszcie, w ME grają w grupie C z Francją, Włochami i Holandią.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Portugalia 3:1 Czechy. |
 |
 |

W pierwszym spotkaniu drugiej kolejki grupy A podczas finałów piłkarskich mistrzostw Europy Portugalczycy pokonali Czechów 3:1 (1:1) i - ponieważ w drugim Turcja pokonała Szwajcarię - zapewnili sobie awans do ćwierćfinału.
Po pierwszej serii spotkań w nieco gorszych humorach byli nasi południowi sąsiedzi, w drużynie której zawiódł as atutowy, dwumetrowy napastnik Jan Koller. Na przedmeczowej konferencji szkoleniowiec Czech Karel Brueckner wskazywał, iż ofensywa wymaga poprawy stanu gry. Do ustawienia swoich defensorów nie miał zastrzeżeń.
Luiz Felipe Scolari pomimo pewnej wygranej z Turkami ostrzegał, że Czesi to drużyna zupełnie inaczej grająca. Wskazywał, że największym zagrożeniem będzie dla jego zespołu będzie... Jan Koller.
Dwumetrowy napastnik Czech spotkanie rozpoczął jednak na ławce a jego miejsce na murawie zajął najlepszy strzelec poprzednich finałów Milan Baros.
Mecz odważniej rozpoczęli gracze Czech, którzy przycisnęli Portugalczyków już w pierwszych minutach spotkania. Pressingiem atakowali już na połowie rywala od pierwszych sekund meczu.
W ósmej minucie na stadionie w Genewie wybuchła radość. Ale tylko w części, w której zasiadali portugalscy kibice. Niemrawo grający do tej pory Portugalczycy przedostali się powoli pod pole karne Czechów. Cristiano Ronaldo wdarł się pomiędzy czeskich obrońców i strzelił na bramkę Petra Cecha. Czeski bramkarz obronił jego strzał ale na dobitkę Deco nie miał recepty i Portugalczycy wyszli na prowadzenie.
Utracona bramka wyraźnie zmobilizowała Czechów, którzy z jeszcze większą zaciętością rzucili się atakowania bramki strzeżonej przez Ricardo. Najpierw Marek Jankulovski próbował mocnym strzałem zaskoczyć bramkarza Portugalii, następnie Milan Baros strzałem głową a Libor Sionko raz po raz robił zamieszanie w polu karnym Portugalczyków.
Wydawało się, że bramka dla Czechów musi w końcu paść. I padła. Po kolejnym dynamicznym wejściu Sionki Czesi wywalczyli rzut rożny. Piłkę wrzucał z rzutu rożnego Jaroslav Plasil a głowę do znakomitej centry dołożył szalejący w pierwszym fragmencie spotkania Sionko i piłka załopotała w siatce bramki Ricardo.
Pierwsze pół godziny spotkania z pewnością się podobały kibicom zgromadzonym na Stade de Geneve. Szybkie akcje z obu stron, strzały z dystansu i twarda walka były ozdobą tego meczu. Podobać się zwłaszcza mogła gra Czechów, którzy mieli nieco więcej "z gry".
Do końca pierwszej połowy nie brakło dobrych okazji do zdobycia bramki zarówno dla Czechów jak i Portugalczyków. Z jednej strony Baros do spółki z Sionką siali zamęt pod polem karnym Portugalczyków. Z drugiej strony dyspozycję Cecha sprawdzał Cristiano Ronaldo i Deco. Gra w ostatnim kwadransie także się nieco zaostrzyła.
Do końca pierwszych 45 minut wynik się nie zmienił i na przerwę gracze obu drużyn zeszli przy stanie 1:1.
Na drugą połowę spotkania drużyny wychodziły bez zmian w składzie. Początek tej części meczu przypominał początek pierwszej - Czesi ponownie mocniej zaatakowali i byli o włos od objęcia prowadzenia. Portugalczycy na czele z Cristiano Ronaldo nie potrafili się przedrzeć przez szczelną obronę Czechów i ich akcje rozbijały się na dwudziestym metrze od bramki Petra Cecha.
Po kilkunastu minutach gry role się nieco odmieniły. Podopieczni Felipe Scolariego zaczęli częściej gościć na połowie rywali, którzy swoją aktywność ograniczyli do wyprowadzania kontr. Ostrzeżeniem powinna być dla Czechów sytuacja kiedy to Simao z 13 metrów próbował zaskoczyć Petra Cecha. Tym razem czeski golkiper był na miejscu.
Chwilę później Cech został jednak pokonany. W 63. minucie Deco wpadł w pole karne Czechów z prawej strony, wycofał piłkę na 16. metr do nadbiegającego Cristiano Ronaldo, który plasowanym strzałem umieścił piłkę w siatce wyprowadzając swoją drużynę ponownie na prowadzenie.
Czesi nie zamierzali się poddawać i ponownie zaatakowali z większym animuszem. Sytuacje do zdobycia bramek mieli Zdenek Grygera i chwilę wcześniej wprowadzony Stanislav Vlcek ale efektu w postaci wyrównującej bramki nie było. Szkoleniowiec Czechów Karel Brueckner postanowił wzmocnić jeszcze bardziej siłę swojego ataku i wprowadził w 72. minucie na boisko Jana Kollera.
Seria zmian pomiędzy 72. a 80 minutą wyraźnie wybiła z rytmu portugalskich graczy, którzy zaczęli dopuszczać do groźnych sytuacji pod swoją bramką. Czesi trzykrotnie po akcjach Sionki, Kollera i Plasila byli bliscy wyrównania stanu spotkania. Głęboko cofnięci pod swoje pole karne Portugalczycy ograniczyli się jedynie do sporadycznych ataków.
Kiedy na zegarze widniała już 91. minuta gracze Felipe Scolariego zadali ostateczny cios. W akcji Cristiano Ronaldo i Quaresmy osamotniony w bramce Petr Czech nie dał rady powstrzymać rywali i Portugalczycy wyszli na prowadzenie 3:1.
Dwie minuty później grecki arbiter Kyros Vassaras odgwizdał koniec spotkania oznajmiając wygraną Portugalczyków.
Portugalczycy niespełna trzy godziny po meczu mogli świętować awans, gdyż w drugim środowym spotkaniu grupy A Szwajcaria przegrała z Turcją 1:2.
Czechy - Portugalia 1:3 (1:1)
Bramki: Sionko (17) - Deco (8), Cristiano Ronaldo (64), Quaresma (90)
Żółte kartki: Polak - Bosingwa
Czechy: Petr Cech - Zdenek Grygera, Tomas Ujfalusi, David Rozehnal, Marek Junkulovski - Libor Sionko, Jan Polak, Marek Matejovsky (68. Stanislav Vlcek), Tomas Galasek (73. Jan Koller), Jaroslav Plasil (85. David Jarolim) - Milan Baros.
Portugalia: Ricardo A. Martins - Jose Bosingwa, Kleper L. Pepe, Ricardo Carvalho, Paulo Ferreira - Armando G. Petit, Anderson L. Deco, Joao Moutinho (75. Fernando Meira), Simao Sabrosa (80. Ricardo Quaresma) - Nuno Gomes (79. Hugo Almeida), Cristiano Ronaldo. Sędzia: Kyros Vassaras
Stadion: Stade de Geneve w Genewie
Widzów: 30 000
|
 |
 |
 |
 |
 |
Czy wiesz, że.... |
 |
 |

Kto zostanie zwycięzcą zbliżającego się turnieju EURO 2008 w Austrii i Szwajcarii? Postanowiliśmy zadać to pytanie komentatorom telewizji Polsat.
"Włosi. – odpowiada krótko Mateusz Borek, a po chwili dodaje - To jest drużyna turniejowa, która z meczu na mecz gra coraz lepiej. Wtedy kiedy inne drużyny dopada kryzys, oni łapią drugi oddech i wygrywają".
Na Włochów, ale również Niemców stawia Bożydar Iwanow. "Niemcy to drużyna która okrzepła w meczach w ostatnich mistrzostwach świata. Doszło do niej kilku mocnych zawodników, chociażby Mario Gomez, który pewnie będzie partnerem Miroslava Klosego w ataku. 8-9 graczy to będzie dokładnie ta drużyna, która pod wodzą Jurgena Klinsmanna i Joachima Lowa, który był wtedy głównym strategiem zespołu, zdobyła brązowy medal na ostatnich Mistrzostwach Świata w Niemczech...
Ewentualnie zespół Włoch, który swoje apogeum miał co prawda w Niemczech 2 lata temu, ale mocny skład odświeżony przez trenera Roberto Donadoniego stawia ich również w gronie faworytów. To przede wszystkim drużyna, która świetnie prezentuje się w defensywie, jest doskonale przygotowana i ułożona taktycznie, naprawdę trudno ich pokonać. Jeżeli wyjdą z tej trudnej grupy (grają z Francją Holandią i Rumunią), to w meczach - "przegrywający odpada" - będą grali to co umieją najlepiej. Bez straty gola konsekwentnie w obronie, a w 90 minucie bramka z niczego i awansują dalej, i w ten sposób mogą dojść daleko, może nawet do finału".
Roman Kołtoń nie przekreśla szans innych drużyn na mistrzostwo, choć w kwestii Włochów i Niemców zgadza się ze swoimi kolegami ze studia – "To będzie niesamowity turniej. Stawiam na Włochów, ale kto wie, co zagrają Niemcy i Francuzi. Może wreszcie po latach na wielkim turnieju błysną Hiszpanie, mający niesamowita linie pomocy z Xavim, Iniestą, Fabregasem i Silvą".
Na pytanie kto wygra ME w Austrii i Szwajcarii odpowiedział także dyrektor sportu w Telewizji Polsat – Marian Kmita. -Chciałbym, żeby Polska – odpowiada szybko. To mówi serce, a rozsądek? Serce jest najważniejsze – podsumowuje zdecydowanie Marian Kmita.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Reklamy |
 |
 |
Ostrzeżenie |
 |
 |
Dla bezpieczeństwa naszej strony już teraz nikt nie będzie mógł kopiować naszych tekstów itp. |
 |
 |
 |
 |
|
 |
Logowanie |
 |
 |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Ankieta |
 |
 |
Online |
 |
 |
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 66
Najnowszy Użytkownik: Ralf
|
 |
 |
 |
 |
 |
Statystyki |
 |
 |
Liczba wyświetleń
Liczba odwiedzin
Gości online
|
 |
 |
 |
 |
 |
Video Tygodnia |
 |
|